Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 marca 2017

Dwa miesiące Mimisi :)

Nie mam pojęcia kiedy ten czas minął. Moje młodsze dziecię skończyło dziś dwa miesiące. I żeby ten dzień uczcić naszykowało mi więcej płaczu niż zwykle ;) Mamy gorszy dzień brzuszkowy. Czasem się takie zdarzają. Poza takimi wyjątkami moja córa jest złotym dzieckiem. Mało płacze, ładnie śpi, pięknie je i rośnie. Bardzo dużo się uśmiecha i zaczęła popiskiwać i wykrzykiwać różne dźwięki. A jakieś trzy dni temu zauważyła, że ma rękę :D Jeszcze nie umie nic z nią zrobić ale grunt, że jest ;) Poza tym zmagamy się z jakąś wysypką nie wiadomo od czego. Testuję różne produkty, czyli ich nie jem, żeby wykryć czy to od jedzenia. Winowajcą może się też okazać pranie, ale to się okaże wkrótce, mam nadzieję.

A co u Michasia? Kocha swoją młodszą siostrę. Mówi o niej "moja ukochana Mimisia". Przytula ją, głaszcze, podaje smoczek i bardzo się cieszy gdy ona go rozpozna i się do niego uśmiechnie. Wspaniale się na to patrzy, aż serce rośnie. Napajam się tymi chwilami póki są, bo raczej nie potrwają długo ;)

I tak nam mijają jeden dzień za drugim w pewnym pośpiechu, bo zanim się człowiek obejrzy już się robi wieczór. Dobrze chociaż, że wreszcie mamy wiosnę i sporą część dnia można spędzić na powietrzu, czyli młodsze śpi w wózku, a starsze szaleje na placu zabaw. I jest pięknie ;)

piątek, 14 sierpnia 2015

15 miesięcy!

Dziś nasz kochany chochlik skończył 15 miesięcy. Szaleńczo biegnący czas spowodował, że i na blogu mnie zabrakło na długie 4 miesiące. Michaś stał się tak wesołym i wszędobylskim maluszkiem, że nieraz komputer stał nieużywany przez tygodnie. W ciągu dnia brakowało czasu, a wieczorami siły, by cokolwiek naskrobać. Ale postaram się to zmienić. Za to za karę wysilę się i na 15 miesięcy wypiszę w 15 punktach co się u nas działo :)

1. Maj był już dawno, ale trzeba wspomnieć, że 14 maja Michałek obchodził pierwsze urodziny :) Ponieważ ten dzień wypadał na tygodniu, "imprezę" przełożyliśmy na sobotę - 16 maja. Był tort z obowiązkową sówką,
była świeczka, najbliższa rodzina i wspaniała atmosfera. Michałek był bardzo pogodny i uśmiechnięty, tylko trochę bał się ognia ze świeczki :)






2. Na koncie mamy już 4 piękne ząbki i właśnie w tym momencie idzie nam piąty... Tak, nocki są ciężkie ;)

3. Michałek wciąż jest cycuszkowym chochlikiem. Ssie pierś dwa, czasem trzy razy dziennie i wciąż budzi się w nocy, żeby się do cyca przytulić. Czasem są to trzy pobudki, a niedawno miał etap budzenia się po sześć, czasem siedem razy. I za każdym razem szarpał mnie za bluzkę i nie chciał inaczej usnąć.

4. Kiedy Michaś miał niespełna 13 miesięcy przemaszerował sam od stołu do komody. I nawet tego nie zauważył :) Kilka dni później jeszcze chwiejnie, ale już chodził wszędzie. To były niesamowite dni. Gdy przyglądałam się jak mój malutki synek uczy się takich trudnych rzeczy i pokonuje trudności, kręciła się w oku łezka :)

5. Co do nauki, to nasz chochlik umie i rozumie już bardzo dużo rzeczy. Tak dużo, że ciężko je zliczyć, ale spróbuję: udaje ryk lwa, pokazuje jak sroczka robi tu tu tu i frrr, bije brawo, kiwa główką na tak i na nie, pokazuje jaki jest duży, robi tany tany podnosząc rączki w górę albo kręcąc się w kółko, pokazuje paluszkami różne obrazki w książeczkach i przedmioty, wie gdzie są jakie pomieszczenia w mieszkaniu, wyrzuca śmieci do kosza (i rozumie, gdy go o to poproszę), poproszony o wytarcie podłogi gdy wypluje picie, przynosi ściereczkę i wyciera :) umie zrobić "amen" i próbuje wykonać znak krzyża, robi pa pa i wiele, wiele innych rzeczy których już teraz nie pamiętam...

6. Jeśli chodzi o spanie, to Michałek wstaje pomiędzy 6 a 7 rano, usypia około 10.30 na mniej więcej 2,5 - 3 godziny i usypia, na rękach..., o 20.30

7. Nie mogę narzekać na brak apetytu u mojego synka. Zje praktycznie wszystko co mu podam (chociaż w różnych ilościach) a także to czego mu nie podam, a sama mam na talerzu. I tak do posiłków doszły np. kiszone ogórki czy serek ziołowy na kanapkę, bo jak to mama ma, a ja nie spróbuję? ;)

8. Od pewnego feralnego dnia nie podaję za to Michałkowi groszku. Otóż, w pewnym kupnym obiadku synek zjadł zielony groszek i przykleiła mu się do żołądka skórka. Przez półtora dnia zmagaliśmy się z zatruciem: biegunką, wymiotami, brakiem jedzenia. Michaś ssał tylko pierś, a potem już nawet tego nie mógł przetrawić. Zwracał wszystko. Nawet trzy łyki wody. Każdy lek. Prawie cały czas spał. Bardzo było przykro na to patrzeć. Na szczęście dość szybko to minęło...

9. Jeszcze w temacie jedzenia to Michaś umie już bardzo ładnie trafić łyżeczką do buzi i coraz więcej posiłków je samodzielnie. Przynajmniej na początku ;)

10. Codziennie spacerujemy przynajmniej pół godziny bez wózka. Michałek biega po chodniku, zbiera wszystkie brudy i jest szczęśliwy. Często chodzimy też na plac zabaw gdzie jego królestwem jest piaskownica.

11. Michaś potrafi wybrać sobie czy kogoś polubi, czy nie. Są ludzie do których uśmiecha się tylko z daleka, a przy bliższym kontakcie chowa się za mnie i kręci główką na "nie". Ale są też tacy ludzie do których chętnie się uśmiecha, podaje rączkę na "cześć" i daje zabawki :)

12. Gdy jesteśmy na spacerze, synek musi mi pokazać każdego jednego psa i patrzeć na niego gdy szczeka. Za to w domu gania za kotem i ściąga go za ogon z parapetu :) Bardzo lubi zwierzaki i obok samochodów, bawi się pluszakami i figurkami zwierzątek, które chodzą po podłodze i robią "tapu tapu".

13. Nie, mój mały chochlik nie mówi. Dużo rozumie i pokazuje, ale mówi tylko "be" gdy coś jest brudne, lub trzeba to wyrzucić. Poza tym nie reaguje na żadne: "Michaś, powiedz..."

14. Kiedy w ciągu dnia, mama potrzebuje chwilki wytchnienia, czyli musi pozmywać, lub coś ugotować bez wiszącego u nóg małego potworka, włączamy z you tube'a piosenki, które Michałek ubóstwia. Uwielbia do nich tańczyć, słuchać gdy mu je śpiewam i opowiadam co się w nich dzieje. Same piosenki są po angielsku, ale i ja osobiście bardzo lubię ich prostotę i to, że są ciekawe i kolorowe i mimo, że nie są w języku ojczystym, puszczam je Michałkowi od czasu do czasu. Dla zainteresowanych link do ulubionego zbioru Michałka: https://www.youtube.com/watch?v=CG8F-6dZk8k

15. Na koniec to, co Michałek lubi najbardziej czyli... książki! Mamy już ich całkiem sporą kolekcję i ciągle pojawiają się nowe. Mama nie może się oprzeć gdy widzi w sklepie nowe, ciekawe książeczki ;) Uważam, że to najlepsza z możliwych rozrywek, wspomagająca rozwój mowy, wyobraźni, więzi między rodzicem a dzieckiem. Nasz synek od razu po tym jak się budzi idzie do pudełka z książeczkami i wybiera jakąś, po czym przynosi nam i pokazuje gdzie mamy z nim usiąść i poczytać. Po przeczytaniu tekstu pokazuje paluszkiem na obrazki, żeby opowiadać mu co na nich jest. Widać, że czytanie sprawia mu przyjemność i nie ma jednej ulubionej książeczki. Po prostu czytamy wszystkie w różnych konfiguracjach.

Uff... ale się tego narobiło przez 4 miesiące przerwy. Mam nadzieję, że miło Wam się czytało o tym co się u nas dzieje. Postaram się już teraz pisać regularniej, wtedy będzie mniej chaotycznie :)

piątek, 14 listopada 2014

Pół roku!!!

Dzisiaj o 23:05 moglibyśmy zjeść pół tortu i zapalić pół świeczki ;) Nasz mały Chochlik kończy sześć miesięcy. Przechodząc dziś obok szpitala w którym rodziłam, pomyślałam sobie jak to było, gdy tam trafiłam i dotarło do mnie, że to było pół roku temu! A ja czuję się jakby minął raptem miesiąc... Jak ten czas szybko leci!

Michałek jest wspaniałym dzieckiem. Teraz jest z dnia na dzień coraz bardziej kontaktowy. Gdy na coś patrzy to już tak rozumnie. Widać w jego oczkach ciekawość i chęć poznania świata. Bardzo dużo się uśmiecha, śmieje się w głos w trakcie zabawy, turla się, kręci w kółko, sam bierze zabawki. Każdego dnia się czegoś uczy. Ćwiczy nowe dźwięki. Powolutku próbuje też podnosić się na kolanka, ale to jeszcze dużo przed nami do raczkowania. Siedzieć też jeszcze nie umie, posadzony jeszcze się chwieje, ale fajnie jest móc go sobie trzymać na kolanach i czytać książeczki. Na razie ogląda w nich tylko obrazki i klepie rączką w kolejne strony, chociaż zauważyłam, że uśmiecha się na znajome rymowanki :) Codziennie mnie czymś nowym zadziwia. Nowym gestem, nową głoską. Wciąż cierpliwie czekam na pierwsze "mama" ;)

Największą radością jest dla nas cieszenie się z rozwoju synka, gdy wiemy, że jest zdrowy. Wszystkie kolki i bóle brzuszka poszły precz. Hura! Dzięki temu możemy spokojnie rozszerzać dietę Michałka. Okazało się, że Chochlikowi smakują praktycznie wszystkie warzywa (trochę grymasił na brokuły i nie przepada za zielonym groszkiem) za to nie chce jeść jabłek ani bananów ;) Im bardziej dziwne jedzenie tym chętniej je. Z owoców polubił suszone śliwki, a dziś nie nadążałam z łyżeczką jak zasmakował w ziemniaczku z pasternakiem :) Nawet ja nie jadłam nigdy tego warzywa :) Ogólnie nie mamy z nim problemów w karmieniu. Jeśli coś mu nie do końca smakuje to krzywi się tylko na pierwsze trzy, cztery łyżeczki, a potem już normalnie otwiera buzię i je do końca gadając przy tym jak przekupa na targu ;) Niedługo do obiadków  zaczniemy dodawać mięsko. Ciekawe co polubi najbardziej :)

W taki dzień jak dziś aż się chce podsumować to co się działo przez te pół roku. Zaczynałam od małych lęków, nerwów, zmęczenia i ogromnej radości. Z każdym dniem i miesiącem takie odczucia jak stres czy niepewność znikały, a pojawiało się coraz więcej porządku i jeszcze więcej radości i miłości. Teraz już nic nie jest mi straszne, nauczyłam się rozumieć swoje dziecko i choć wciąż czuję się zmęczona gdy mały ma gorszą noc lub nie chce spać w dzień to czuję się po prostu spełniona i każdego dnia budzę się z uśmiechem na ustach, gdy widzę swój największy ukochany skarb obok siebie, gdy jego bystre oczka patrzą na mnie z radością, gdy wyciąga do mnie łapki, żeby złapać mnie za włosy ;) Nie wyobrażam sobie już innego życia. Pół roku temu nie spodziewałam się, że można być aż tak szczęśliwym i tak mocno kochać! Bycie mamą jest cudowne!

wtorek, 14 października 2014

Przybij piątkę!

Dziś nasz mały chochlik kończy pięć miesięcy. Razem z mężem nie dowierzamy jak szybko ten czas minął. Z malutkiego nierozumnego dzieciątka, nasz synek wyrósł na uroczego, mądrego i chętnego do zabawy chłopca. Widać, że rozumie już coraz więcej. Sam się bawi swoimi zabawkami, sam je sobie bierze do łapek, czy może bardziej do buzi, gdzie trafia wszystko ;) No i potrafi przybić piątkę ;) Tak naprawdę, jego ulubioną zabawą jest trzymanie swoich zabawek w lewej rączce i bicie ich po głowie prawą łapką, tak, żeby wydawały różne dźwięki. Z moją dłonią robi to samo, ale wygląda to jakby właśnie przybijał piątkę ;) Przekręca się też na brzuszek przez oba boczki i, co za tym idzie, coraz trudniej go przewinąć i uśpić w łóżeczku. Tak naprawdę, dopiął w końcu swego i usypia nam na rękach, bo w łóżeczku, na brzuszku, na wyprostowanych rączkach usnąć się nie da ;)
To co uwielbiam w moim synku to jego śmiech. Uśmiecha się do mnie codziennie, a w zabawie śmieje się w głos gdy go łaskoczę. Rano gdy się budzi i mnie widzi (nad ranem biorę go do siebie, do łóżka) to uśmiecha się, przekręca na boczek i wyciąga do mnie łapki. Zapominam wtedy, że jest np. 5 rano i jestem niewyspana. Taki widok jest niezapomniany.
Ponieważ synek kończy pięć miesięcy, przepisowo zaczynamy wprowadzać gluten. Dziś Michałek dostał swoją pierwszą porcję czegoś innego niż mleko mamy. Wprawdzie była to niewielka ilość, bo wszystko lądowało na brodzie, albo na śliniaku, ale to zawsze coś. Jutro kolejna próba i mam nadzieję, że Michałek zje już więcej ;) Oczywiście plany były inne... Michaś miał najpierw dostać marchewkę, potem dynię, brokuły... i wszystko nam się posypało przez nawrót kolki :( Znowu musimy brać leki, a co za tym idzie, nie możemy podawać nowych pokarmów dopóki brzuszek się nie uspokoi. Jedynie na gluten mamy pozwolenie, bo z tym nie ma co czekać. Mamy jednak nadzieję, że wszystko wkrótce wróci do normy i będziemy mogli zacząć przygodę z nowym jedzonkiem, bo zapasy mamy niczego sobie ;)


czwartek, 14 sierpnia 2014

Trzy miesiące

Dzisiaj nasz Michałek kończy trzy miesiące. To już czwarty trymestr jego życia ;) a mój mały chochlik rośnie jak na drożdżach :) Jest taki duży, że jak na niego patrzę to się dziwie, że on kiedyś był w moim brzuchu, a potem mieścił się w obu rękach. Teraz jest już ciężki i długi. Piszę ten post i patrzę właśnie na mojego synka. Leży spokojnie obok mnie, macha łapkami i nóżkami i coś mi próbuje po swojemu powiedzieć. Gdy tylko się do niego nachylę natychmiast się uśmiecha i robi "ghhhh". Jest przeuroczym dzieckiem i rozumie już coraz więcej. Ostatnio przyłapałam go na oglądaniu swojej rączki. Był w nią taki wpatrzony, ruszał nią i wodził za nią wzrokiem. Potem spojrzał na mnie i pomachał tą rączką jakby chciał powiedzieć "Zobacz mamusiu co odkryłem. Rączka!" :) I tą rączką właśnie trąca wiszące nad nim grzechotki albo już zaczyna łapać sobie zabawki i ciągnąć do buzi. Jeszcze nie umie się nimi bawić, a najlepszą rozrywką jest jednak ssanie palców, albo nawet całych piąstek :) 

Z okazji ukończenia 3 miesięcy Michałek dostał nową grzechotkę:
Najprostsze zabawki są najlepsze. Chochlik bardzo szybko załapał o co w tej zabawie chodzi. Bardzo ładnie łapał grzechotkę gdy mu ją podawałam, machał szybko rączką i przyglądał się na nią z zastanowieniem. To było takie urocze :) O dziwo, grzechotka nie wylądowała jeszcze w buzi ;)

Co jeszcze potrafi mały chochlik? Usypia już coraz ładniej na noc, położony na brzuszku podnosi wysoko główkę... czy może podnosił, bo ostatnio chyba mu się nie chce, albo zapomniał jak to się robi ;) Ogólnie jest dużo bardziej ruchliwy, co sprawia nam kłopoty przy kąpieli ponieważ chochliś stwierdził, że najfajniej jest machać wszystkimi kończynami będąc właśnie w wodzie i wychlapując ją naokoło wanienki. A ostatnio mama ma cyrk z ubieraniem, bo okazuje się, że Michaś nie mieści się w część ubranek na 62 a w tych na 68 się topi. Podobnie jest z pieluchami. Te w rozmiarze 2 zrobiły się krótkie i zjeżdżają mu z pupy, a trójkami mogę go w pasie dwa razy owinąć ;) Także obecnie jesteśmy na etapie pomiędzy i czekamy na dalszy rozwój, który z tego co zauważyłam, postępuje coraz szybciej, chociaż jest troszkę przyhamowany przez bardzo częstą wśród dzieci asymetrię. Od dawna już zwracałam uwagę na to, że Michaś odwraca główkę tylko w jedną stronę i w końcu zdecydowałam się na konsultację rehabilitacyjną. Oczywiście prywatnie, bo na fundusz zaproponowali nam wizytę na nowy rok... :-/ Byliśmy u pani rehabilitantki, przez godzinę mały był przez nią ćwiczony (niestety trochę się spłakał przy tym wszystkim) i teraz ćwiczy z mamą w domu. Udaje nam się co jakiś czas przytrzymać główkę z drugiej strony (odkąd ćwiczymy, trzyma ją coraz dłużej), druga rączka jest coraz sprawniejsza w zabawie, tylko na brzuszku główka nie podnosi się tak jak powinna w tym wieku, ale to też ćwiczymy. W sumie... mam mieszane uczucia i nie wiem czy dobrze robię bawiąc się w te rehabilitacje. No bo kto kiedykolwiek o tym słyszał jeszcze parę lat temu? Pewnie maluszek i tak by wszystko wyćwiczył sam, w swoim czasie. No ale jak już się powiedziało "a" trzeba powiedzieć "b" no i ćwiczymy. Tak więc pniemy się dalej w rozwoju i chochlikowo pozdrawiamy "ghhhh" ;)

czwartek, 19 czerwca 2014

To już 5 tygodni!

Niewiarygodne jak ten czas leci. W sobotę mój synek skończył miesiąc, a wczoraj minęło nam 5 tygodni. Ileż to się działo w tym czasie... Pierwsze dwa tygodnie były ciężkie, bo trzeba było się nauczyć dziecka i nowego życia. Potem maluszek zmieniał się z każdym dniem, żeby przez ostatnie dwa tygodnie pokazać, że świat interesuje go tak bardzo, że wcale nie ma zamiaru spać, tylko będzie leżał godzinami i się przyglądał na co się da. Próbował nawet walczyć ze zmęczeniem i zamykającymi się oczkami. Dziś nareszcie wrócił do dawnych nawyków i właśnie ucina sobie trzecią drzemkę. Każda taka drzemka to dwie godziny tylko dla mamusi ;) A potem głodomorek przysysa się do piersi. Chyba właśnie ma etap nagłego wzrostu bo potrafi zjeść z "trzech" cyców przy jednym karmieniu :D A co umie poza tym? Kręcić się w nocy w łóżeczku, tak, że czasem znajduję go ułożonego w poprzek :) Przekręca się z plecków na bok i odwrotnie. Leżąc na brzuszku umie przełożyć główkę na drugą stronę. Niestety nie znosi leżeć na brzuszku więc nie możemy za bardzo ćwiczyć tej umiejętności. Po prostu po chwili się złości i płacze, aż go potem trzeba bardzo przytulać, żeby się uspokoił. No i najważniejsze na co teraz czekam to pierwszy świadomy uśmiech. Wprawdzie usteczka już się do uśmiechu układają na mój widok, ale to takie jeszcze niepełne :) A najbardziej podoba mi się jak leżę obok niego, mówię coś, a w jego oczach widzę: "O, cycki przyszły!" I od razu język na wierzch. No cóż, typowy facet ;)