Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płeć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płeć. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

I znowu w ciąży... ;)

Tak, oficjalnie podaję do wiadomości, choć powinnam to zrobić dawno temu: znów jestem w ciąży! I to już za połową, dokładnie w 24 tygodniu. Wiem, że wiele miesięcy mnie tu nie było, ale tak dużo nam się dzieje w życiu, że ciężko nadążyć i spisać to wszystko. Dlatego też dziś post krótki, ale treściwy, a wkrótce mam nadzieję, że w końcu ruszę z tymi wszystkimi postami, które mam zapisane w głowie ;) Ale teraz zajmuję się rzeczami typowo przyziemnymi, jak na przykład przeprowadzka do Wrześni (pod Poznaniem) gdzie mąż dostał nową pracę. Zawirowań przy tym jest sporo i wciąż jeszcze nie wiemy kiedy dokładnie się przenosimy. W międzyczasie biegam za swoim małym chochlikiem Michałkiem, którego jest wszędzie pełno, w końcu ma już 2 lata i 4 miesiące i jak na ten wiek przystało, niesamowicie dokazuje ;) No i oczywiście oprócz tego chodzę regularnie na wizyty do ginekologa. Tydzień temu dowiedziałam się w końcu, że noszę pod sercem córeczkę! Śmiałam się już jakiś czas temu, że córeczka byłaby dla mnie, a synek dla Michałka ;) Najważniejsze było jednak dla mnie, żeby dziecko było zdrowe i taką informację uzyskałam. To mnie cieszyło najbardziej. A płeć? Mam wrażenie, że obcych ludzi i resztę mojego otoczenia bardziej cieszy ta dziewczynka niż mnie ;) Pewnie dlatego, że wszystkim się wydaje, że musi być w rodzinie "parka". Tak jakby na dwójce miało się już na zawsze skończyć i jak jest dwóch chłopaków to już tragedia ;) Ja tam trzeciego chochlika nie wykluczam, ale to już plany na daleką przyszłość ;) Obecnie cieszę się, że jest córcia, a jak się na kolejnym USG nagle okaże, że chłopak to też będę szczęśliwa, o! :D

piątek, 13 grudnia 2013

Pełnia szczęścia... ;)

Zawsze słyszałam, że ciąża to okres zmian i zachcianek. U mnie natomiast pojawił się wstręt do komputera... :) Brakowało mi weny i tematów, żeby coś napisać. Ale obiecuję się poprawić :) Od wczoraj rozpiera mnie szczęście i duma. Najważniejsze, że ja i moje maleństwo jesteśmy zdrowi i w normie ;) Wszystko jest bardzo dobrze i nawet kłopoty z samochodem i pieniędzmi z jakimi musimy się borykać jako młode małżeństwo, nie przesłaniają mi tych radości. Wczoraj byłam u lekarza. Jestem w trakcie 19 tygodnia. To już prawie połowa, jak to szybko zleciało. Leżę sobie na leżance, pan doktor sprawdza wszystkie wymiary, główkę, nóżki itp a ja patrzę na tą swoją kruszynkę, widzę jak się wierci, jak bije mu serce, jak mlaska sobie języczkiem :) No i nadszedł ten moment, wyczekiwany z większym nasileniem gdzieś tak od miesiąca... Kim jesteś maleństwo? Lekarz dał 90% pewności, za miesiąc jeszcze potwierdzi, czy na pewno, ale nawet ja widziałam na USG ten mały "ogonek" ;) Tak, to będzie chłopczyk! Będziemy mieli synka! Chociaż to na razie tylko (albo aż) 90% pewności to moja radość jest nie do opisania. Oczywiście, nie miałam szczególnego zamówienia na płeć, a nawet wydawało mi się, że to będzie dziewczynka. Okazuje się, że wewnętrzne przekonania to nie wszystko ;) Jak każda młoda matka pragnęłam po prostu zdrowego dziecka, ale kiedyś, parę lat temu marzyłam o pierwszym chłopcu. Tak bardzo, że bałam się, że jak się dowiem, że to dziewczynka to poczuję zawód, więc "walczyłam" z tymi myślami. Potem po latach, po ślubie, płeć przestała być dla mnie ważna, jednak wiadomość o synu obudziła te dawne pragnienia więc cieszę się niesamowicie (oczywiście z dziewczynki cieszyłabym się tak samo :) ) Jest to jednak fenomen w mojej rodzinie. Ja mam siostrę, moja mama ma siostrę, która dwa lata temu urodziła córeczkę, mój tata ma siostrę. Same baby. Więc jak lekarz powiedział, że to chłopczyk to jakoś tak pomyślałam o swoim tacie, który otoczony tym babińcem (jego ojciec, mój dziadek, nie żyje od lat) miał tylko psa rodzaju męskiego, a poza tym tylko kobiety, nawet królik kupiony 9 lat temu okazał się samiczką. Wyjątkowo więc zamiast, jak zwykle do mamy, zadzwoniłam z informacją właśnie do niego. Słyszałam w jego głosie, że się ucieszył. Wiadomo, że z wnuczki też ogromnie by się cieszył i też byłaby jego oczkiem w głowie, ale chłopak, to zawsze chłopak. Więc u mnie w rodzinie to coś nowego :)
Zapomniałam wspomnieć o mężu. Oczywiście bardzo się ucieszył. Wydaje mi się (to tylko takie moje przemyślenia), że dla faceta syn jest wyjątkowy. "Przedłużenie rodu" itp. ;) No i na ojca spada większa część odpowiedzialności niż w przypadku dziewczynki. No to niech się wykaże ;) Ja też się będę musiała popisać, w końcu nigdy nie miałam styczności z malutkim chłopczykiem, bo zawsze wszędzie same baby :) Ale poradzę sobie. Przecież jestem matką :)